Jedzenie, do którego dorastamy
Jest jedzenie, które spotyka się z akceptacją każdej grupy wiekowej. Niewiele osób będzie boczyć się na czekoladę, czy pizzę. Rzadko ktoś pogardzi kurczakiem, czy lodami.
Jednak do części potraw musimy dorosnąć. Pewne jedzenie będzie ignorowane przez dzieci i nastolatków. Z jakiegoś jednak powodu, jego popularność będzie rosła wraz z wiekiem. Nazwijmy je „jedzeniem dorosłych”.
Nie mam tutaj na myśli potraw, które spożywamy z własnego racjonalnego wyboru, aby poprawić swoje zdrowie. Chodzi raczej o jedzenie, które odrzucaliśmy będąc młodzi, a dziś przekonujemy się do niego. Sprawia nam nawet przyjemność.
Czy to prawda, że nasz smak zmienia się z wiekiem, jak się to dzieje, co ma na to wpływ?
Oczywiście. Nasze kubki smakowe stają się bardziej wysublimowane. Z wiekiem zaczynamy dostrzegać różnorodność potraw. Witaminy, które spożywamy (lub nie), czy to jak dbamy o zęby będzie miało wpływ na nasz smak w perspektywie kilku, kilkudziesięciu lat.
Co więcej, gdy dorastamy zaczynamy dostrzegać pewne niuanse w tym co jemy. Dobieramy potrawy inaczej, zaczynamy rozróżniać smaki. Zauważamy nawet, które potrawy pasują do siebie, a których mieszanek powinniśmy unikać. Gdy jesteśmy mali, nie rozróżniamy smaków i rodzajów czekolady, ciesząc się po prostu tym, że jest słodka. Później stajemy się bardziej wybredni.
Kiedy byłem mały ser pleśniowy kojarzył mi się z grzybem na ścianie. Dziś w połączeniu z sosem żurawinowym jest nieocenioną kompozycją smaku. Owoce morza, które za młodu nigdy nie znalazły się na mojej liście potraw zjadliwych, dziś są miłym urozmaiceniem na stole. Podobnie sprawa ma się ze szpinakiem.
Dorastanie do jedzenia jest jednak sprawą indywidualną. Część osób potrafi docenić smak pewnych potraw dużo wcześniej, niż inni. Część zaś nie przełamie się nigdy i nie odczuje przyjemności z jedzenia, nie tylko wykwintnych potraw, ale choćby śledzia.
Jakie potrawy wchodzą w skład waszego „dorosłego jedzenia”? Czego nie tknęlibyście w przeszłości, a czym zajadacie się teraz?
Podobne tematy
O tym rozmawiacie
Komentarze
Ja dopiero niedawno dojrzałem do oliwek. Mam 24 lata i jeszcze ze dwa lata temu bym tego do ust nie wziął :)
Flaki wcześniej patrzyłam na nie z obrzydzeniem. a teraz bardzo je lubię.
a ja nigdy flakow do ust nie wzielam i nie wezme, tak samo, jak podrobow i sledzia.
Ja musiałem dorosnąć do śledzia i owoców morza. Choć na pewne rzeczy dalej patrzę wilkiem, jak choćby zbyt "dojrzałe" sery, którymi zajadają się Francuzi:).
Dodaj komentarz
Hit dnia
Najczęściej czytane
Ostatnie komentarze
-
(1)
Mniam, galaretkę to by się zjadło;-)
-
(1)
Przydałaby się jakaś granica błędu;P:) Smakowicie i czekoladowo pozdrawiam!:)
-
(1)
A może również dobrym pomysłem byłby omlet na upalne dni? To znaczy z gałką, lub gałkami lodów?:)
-
(3)
Ja także sama wymyślam przepisy. Inspiruję się przepisami klasycznymi należącymi do kuchni Polskiej, Włoskiej lub Azjatyckiej, a także wegetariańskiej. Założyłam też właśnie swojego bloga kulinarnego: "Improwizacje kulinarne" - aishaasia2....
-
(1)
FUJ !
- Start
- Porady
- Przepisy
- Gadżety
- Wideo
- Wszystkie Kategorie
Wszystkie Kategorie
x- Alkohole(49)
- Ciasta(10)
- Desery(28)
- Diety(28)
- Gadżety(118)
- Historia jedzenia(36)
- Imprezy kulinarne(19)
- Kuchnie Świata(110)
- Newsy(96)
- Obiad(19)
- Porady(116)
- Przepisy(135)
- Savoir - vivre(10)
- Warzywa(26)
- Wegetarianizm(6)
- Zdrowa żywność(70)























Oliwki i awokado. Małże w moim PRL-owskim dzieciństwie nie istniały, ale pewnie też bym musiała poczekac.